Duża część społeczeństwa ma kłopoty finansowe i nie jest w stanie spłacać swoich długów oraz zobowiązań w terminie. Gdyby zabrać im cały majątek i dochód jakim dysponują, to osoby takie musiałyby być utrzymywane przez Państwo (podatników) w postaci zasiłków socjalnych, bonów na darmowe posiłki itp. Każdy człowiek musi zaspokoić swoje podstawowe potrzeby bytowe, a w szczególności żywieniowe. Jak mawiał mój nieżyjący już szef - komornik, u którego pobierałem nauki zawodu - „każdy musi coś do garnka włożyć". Państwo dobrobytu, jakim ma być nasz kraj, stara się tak, jak inne cywilizowane narody, aby obywatel, który popadł w kłopoty miał drugą szansę i pozostał w kraju jako podatnik i osoba, która nie będzie na garnuszku społeczeństwa.
Stąd ograniczenia egzekucji sądowej (według różnych sposobów egzekucji świadczeń pieniężnych), o których mowa poniżej.
Dłużnik ma zawartą umowę o pracę z pracodawcą i podlega reżimowi Kodeksu pracy. Tutaj sprawa jest prosta. Dłużnikowi musi na życie pozostać minimalne wynagrodzenie za pracę, które na dzień pisania niniejszego felietonu wynosi 4.666 zł brutto, czyli 3.510,92 zł netto na rękę. Pensję taką w skali kraju otrzymuje 3,5 mln osób. Jeśli dłużnik zarabia więcej, to komornik zabiera nadwyżkę ponad kwotę 3.510,92 zł. Gdy przykładowo dłużnik zarabia 4.000,00 zł netto, to zakład pracy przekazuje komornikowi sądowemu co miesiąc, aż do spłaty zadłużenia, kwotę 489,08 zł. Natomiast jeśli dłużnik zarabia o wiele więcej, to zakład pracy potrąca i przekazuje komornikowi połowę wypłaty netto. I tak przy zarobkach 8.000,00 zł netto potrącenie z wynagrodzenia wynosi 4.000,00 zł. Dłużnikowi na życie pozostaje wspomniane 4000,00 zł, a więc więcej, niż minimalne wynagrodzenie w kwocie 3.510,92 zł.
Powyższe rozważania dotyczą dłużników, którzy swoje zadłużenia mają z tytułu niespłaconych pożyczek, kredytów, czynszów za mieszkania, kar i grzywien sądowych itp. Jeżeli chodzi o niepłacenie alimentów na swoje dzieci przez dłużnika i ewentualnie na swoją małżonkę, czy też ex-małżonkę, to ustawodawca słusznie wychodzi z założenia, że dzieci i małżonek, który nie przyczynił się do rozpadu podstawowej komórki społecznej jaką jest rodzina, należy wspierać i uprzywilejować.
Dlatego dłużnik alimentacyjny nie korzysta z dobrodziejstwa kwoty wolnej od zajęcia w przypadku swojego zatrudnienia. I tak pracodawca potrąca z jego wynagrodzenia za pracę 60% zarobków netto, bez ograniczenia od dołu. Inaczej mówiąc, jeśli dłużnik zarobi choć jedną złotówkę, to pracodawca przekaże komornikowi 60 groszy. Kwota wolna od zajęcia tj. 3.510,92 zł nie ma tu zastosowania.
Dłużnik zawarł umowę cywilno-prawną w postaci umowy zlecenia na świadczenie swoich usług. Najczęściej dłużnicy świadczą swoje usługi jako kierowcy znanych światowych przewoźników. Formalnie podpisują umowy ze spółkami, które to spółki świadczą potem usługi globalnym potentatom w przewozie osób samochodami osobowymi. Drugim najczęściej wykonywanym zleceniem jest świadczenie usług jako pracownicy ochrony, a trzecim usługi opiekuńcze świadczone starszym i schorowanym osobom za pośrednictwem spółek. W przypadku zajęcia takiej wierzytelności dłużnika u zleceniodawcy powstaje problem, ile należy potrącić środków pieniężnych z przysługującego mu wynagrodzenia z tytułu zlecenia.
Aktualnie najniższa stawka za godzinę świadczonych usług wynosi 30,50 zł brutto. Zasadą jest, iż zajęcie wierzytelności wynosi 100%. Ustawodawca zdaje jednak sobie sprawę, iż z powodu dużych obciążeń składkami ZUS umów o pracę, według Kodeksu pracy, w przypadku wykonywania usług, nagminnie zawierane są umowy zlecenia, zamiast umów o pracę. Z tego powodu ustawodawca wprowadził przepis art. 833 par. 2 ze znaczkiem 1 Kodeksu postępowania cywilnego o treści: „Przepisy art. 87 i 87 ze zn. 1 Kodeksu pracy stosuje się odpowiednio do wszystkich świadczeń powtarzających się, których celem jest zapewnienie utrzymania albo stanowiących jedyne źródło dochodu dłużnika będącego osobą fizyczną”.
Powstaje wówczas pytanie, kto ma dokonać oceny, czy umowa zlecenia stanowi jedyne źródło dochodu i zapewnia utrzymanie dłużnikowi. Odpowiedź wydaje się jednoznaczna - tą osobą jest komornik sądowy. W praktyce po otrzymaniu odpisu zajęcia wierzytelności, dłużnicy składają oświadczenia, iż jeżeli komornik zabierze im całość ich wynagrodzenia i nie ograniczy tego zajęcia, to nie będą mieli z czego żyć. Jeżeli komornik nie wyraża zgody na ograniczenie zajęcia, czy też cofnięcie zajęcia, to dłużnicy przestają świadczyć swoje usługi.
Nikt nie będzie pracował za darmo. To oczywiste. Część komorników „idzie na rękę” dłużnikom i piszą do zleceniodawców, aby Ci potrącali połowę wynagrodzenia. Są jeszcze inne osoby oprócz komorników, które dokonują powyższej oceny. Tymi osobami są zleceniodawcy. Nie chcąc stracić zleceniobiorców (dłużników), nie dokonują oni potrąceń na rzecz komorników w ogóle. Narażają się wówczas na ewentualną odpowiedzialność odszkodowawczą wobec wierzycieli egzekwujących oraz na ukaranie grzywną przez komorników. Jak wiadomo od rozstrzygania sporów są sądy Rzeczypospolitej. Jednak takie sprawy nie trafiają na wokandy, gdyż dłużnicy w przypadku braku zgody komornika na objęcie ich ochroną z art. 87 Kodeksu pracy po prostu rezygnują z umów zleceń i szukają innych możliwości zarobku w kraju lub poza jego granicami.
Jakie są ograniczenia egzekucji przy rachunkach bankowych? Co do zasady kwota wolna od zajęcia komorniczego na rachunku dłużnika to 75% minimalnego wynagrodzenia w skali miesiąca, czyli 3.499,50 zł. Inaczej mówiąc, jeśli co miesiąc będzie wpływała na rachunek tylko powyższa kwota, to bank nie przekaże z zajętego rachunku żadnych środków pieniężnych komornikowi. Wyjątkiem od tej zasady jak się można domyślić jest (z powodów podanych już przy egzekucji z wynagrodzenia za pracę) - egzekucja alimentów.
Dłużnik alimentacyjny nie jest chroniony ograniczeniem kwoty 75% minimalnego wynagrodzenia i każda złotówka, która wpływa na rachunek bankowy dłużnika alimentacyjnego trafia do organu egzekucyjnego, jakim jest komornik sądowy. W praktyce komornika często dochodzi również do sytuacji, kiedy to dłużnik posiada wspólny rachunek bankowy wraz z osobą trzecią, najczęściej ze swoją małżonką/małżonkiem. Otóż w takim przypadku dalsze czynności egzekucyjne będą prowadzone do udziału przypadającego dłużnikowi w rachunku wspólnym, stosownie do treści umowy rachunku bankowego, którą dłużnik jest obowiązany przedłożyć komornikowi w terminie tygodnia od daty zajęcia.
W praktyce dłużnicy nie przedkładają komornikowi umowy rachunku bankowego i w takim przypadku domniemywa się, że udziały są równe. Komornik informuje bank, by potrącić połowę środków zgromadzonych na rachunku bankowym. Oczywiście w przypadku kiedy dłużnik przedłoży komornikowi umowę rachunku bankowego, to stosownie do treści umowy komornik prowadzi egzekucję do wysokości udziału dłużnika w rachunku. Nadto małżonek może bronić się powództwem o zwolnienie od egzekucji (pozew do sądu), jeżeli na rachunku wspólnym małżonków zgromadzone są środki, które nie wchodzą do majątku osobistego dłużnika, albo też środki, które nie pochodzą z pobranego przez dłużnika wynagrodzenia za pracę, dochodów uzyskanych przez niego z innej działalności zarobkowej.
Zwolnione od zajęcia są też kwoty dodatków i zasiłków socjalnych dłużnika. W przypadku prowadzenia przez dłużnika działalności gospodarczej i w sytuacji kiedy on zatrudnia pracowników, to środki na wypłatę dla nich, również mogą być zwolnione od zajęcia do wysokości określonej w art. 890 par 2 Kodeksu postępowania cywilnego.
O AUTORZE
Adam Olszewski - komornik sądowy
przy Sądzie Rejonowym w Toruniu
Kancelaria Komornicza nr XI
ul. Żelazna 7, 87-100 Toruń
tel. +48 (56) 62 25 163
https://komornicy.torun.pl