W zasadzie można już chyba mówić, że przepis art. 344 Kodeksu cywilnego staje się powoli martwym przepisem. W swojej pracy zawodowej coraz częściej spotykam się z brutalnym uśmiercaniem tego prawa przysługującego posiadaczom przez sądy.
W sytuacji, gdy wynajmujący właściciel nieruchomości z dnia na dzień postanowi wyrzucić najemcę z mieszkania np. gdy ten został zatrzymany przez Policję i aresztowany a po powrocie stwierdza, że jego rzeczy zostały wyniesione i zamki w drzwiach wymienione - najemca ma prawo wnieść do sądu o przywrócenie posiadania, które zostało bezprawnie naruszone. Sąd winien wówczas w trybie pilnym orzec o przywróceniu posiadania.
Dla sędziów coś takiego jak tryb pilny już nie istnieje. Czas orzekania w sądach wydłuża się a zatem instytucja ochrony posesoryjnej, która z założenia miała funkcjonować w trybie pilnym, traci sens. I tak też się dzieje. Takie sprawy w sądach zalegają miesiącami. Na sędziach nie robi większego wrażenia tragedia, która się rozgrywa, bo przecież nie ich ona dotyka. Ktoś zostaje z dnia na dzień bezdomnym i utracił wszystkie swoje rzeczy. Nie ma nawet własnej szczoteczki do zębów, ani odzieży. Takie osoby żyją z dnia na dzień, często dzięki pomocy znajomych lub rodziny. Czasem swoje rzeczy odzyskają, a czasem nie. Czasem zostają po prostu okradzeni ze wszystkiego co posiadali, z całego dorobku życia. Zależy od konkretnej sytuacji.
Nic nie daje pisanie pism o pilne rozpatrzenie sprawy. W sądach, na Policji lub w innych instytucjach na nikim nie robi to wrażenia. Sprawę rozpatrzyć musi sąd. A sprawa czeka, tak jak wszystkie inne sprawy.
Bo ustawodawca tak zdecydował. Mówią o tym kolejne przepisy w tym dziale, regulujące tę materię. I jest to zresztą uzasadnione z zupełnie zrozumiałych względów - logicznych, w sytuacji gdy dochodzi do nagłego i brutalnego naruszenia posiadania, które podlega ochronie prawnej. Sąd ma zawężone pole działania. Nie musi weryfikować stanu prawnego nieruchomości. Zakres ustaleń jest wąski. Nie wymaga długiego i szerokiego procedowania.
Ustawodawca starał się tu być obiektywny oraz sprawiedliwy i także dla posiadacza ustanowił krótki termin na wniesienie pozwu a orzecznictwo mówi o niezwłocznym działaniu. W razie opieszałości posiadacz także musi się liczyć z negatywnymi konsekwencjami. A zatem gdy naruszono nasze prawo posiadania, musimy szybko zgłosić takie zdarzenie na Policję. Następnie, o ile wynajmujący dobrowolnie nie przywróci posiadania, do sądu winien być w trybie pilnym wniesiony pozew o przywrócenie posiadania. Wszystko po to, by nie doszło do sytuacji, że np. właściciel lokalu sprzedał już lokal, albo wynajął komuś innemu.
I tu trafiamy na ścianę. Trafiamy na niezrozumienie (często ma miejsce u młodszych stażem sędziów) oraz wolno mielące tryby machiny instytucji sądowej. Zdarzają się też wstrzemięźliwi lub wątpiący sędziowie, którzy sami po wielu miesiącach zastanawiają się - czy tu w ogóle jest jeszcze co przywracać? Jaki to ma sens?
Zdarzyły się też przypadki, że sąd I instancji prawidłowo orzekał o przywróceniu posiadania a z zupełnie niezrozumiałych przyczyn sąd II instancji orzekał o całkowicie odmiennie tj. o uchyleniu wyroku i oddaleniu powództwa. Tym samym w sposób zupełnie jawny sankcjonowane było bezprawie. I nic już nie można wówczas poradzić, bo nie ma już od takiego orzeczenia sądu II instancji kolejnego odwołania.
Mamy więc w rzeczywistości karykaturalne orzecznictwo. Bo z jednej strony ustawodawca zapewnił najemcom ochronę ich praw (przepisy także często nadużywane przez najemców), a z drugiej w sytuacjach gdy prawo najemcy jest ewidentnie naruszane, sądy takich praw posiadaczy lokali pozbawiają.
Zatem, gdy posiadacz postępuje zgodnie z zasadami i działa niezwłocznie oraz domaga się ochrony swoich praw ze strony sądu, a sąd zwlekając z rozpatrzeniem sprawy powoduje bezprzedmiotowość i bezcelowość przywrócenia posiadania, to sytuacji takiej nie można inaczej ocenić, niż w ten sposób, że sam sąd naraża Skarb Państwa na szkodę, bowiem posiadacz w takiej sytuacji ma prawo dochodzić od Skarbu Państwa odszkodowania. Więc gdy w jednej ze spraw sąd stwierdził w uzasadnieniu, że minęło zbyt wiele czasu i przywrócenie posiadania stało się już bezcelowe, gdyż doszło do zmiany sytuacji na nieruchomości, należałoby przyjąć, że to sąd się do tego stanu rzeczy sam przyczynił. Takie stanowisko sądu samo w sobie jest podstawą do dochodzenia roszczeń o odszkodowanie.
O AUTORZE
Sebastian Kamiński - adwokat
Kancelaria Adwokacka Nasz Prawnik
ul. Panny Marii 3/5, 87-100 Toruń
NIP: 9561311446
tel.: 605 368 905
https://naszprawnik.pl